W ostatni weekend w Krakowie odbyła się druga edycja Whomanikonu – zlotu miłośników Doctora Who. Wśród prelekcji, dyskusji panelowych i szeregu innych atrakcji znalazło się miejsce na wystawę twórczości fanowskiej, na tej zaś wystawie: na kilka moich wierszy.
To w sumie dobra okazja (podobnie jak zbliżający się powrót serialu na antenę), żeby przypomnieć cykl haiku, który napisałem, inspirując się dziewiątym sezonem. Trzynaście wierszy do przeczytania pod linkiem:
http://gallifrey.pl/doktor-haiku-sezon-dziewiaty-w-trzydziestu-dziewieciu-wersach/
– czyli po polsku „wyszukane”. Wrażenia, spostrzeżenia, okruchy inspiracji. Z książek, ze świata, z wnętrza mojej głowy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haiku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haiku. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 4 kwietnia 2017
wtorek, 29 listopada 2016
Haiku VI
Haiku krakowskie
na bladym niebie
płoną światła żurawi
– ranek, woń smogu
* * *
Napisałem ten wiersz w zeszłym tygodniu, kiedy zanieczyszczenie powietrza sięgało 300% normy – a teraz już jest ledwie zapisem minionej chwili (tym w sumie powinno być chyba każde haiku?). Śnieg pięknie oczyścił powietrze. Więc cóż, chyba nie pozostaje mi nic innego, jak napisać kolejny wiersz.
P.S. Zdjęcie nie z tego dnia i bez widoku, który zainspirował dzisiejsze haiku, ale jest smog, więc pasuje.
wtorek, 27 września 2016
Wierszowy wtorek. Haiku V
Haiku wrześniowe
wilgoć w powietrzu
dreszcz chwyta mnie za barki
– prześniłem lato
wilgoć w powietrzu
dreszcz chwyta mnie za barki
– prześniłem lato
wtorek, 6 września 2016
Wierszowy wtorek. Haiku IV
Przeleciał gołąb
– kotka tęskniła za nim
jeszcze przez chwilę
* * *
Różne życiowe okoliczności sprawiają, że trochę ciężko mi idzie ostatnio z wierszami, do tego stopnia, że w moim notesie pojawiają się nawet tygodniowe luki. Ale tak też czasem bywa – najważniejsze, żeby nie dokonywać z tego powodu mentalnego samobiczowania, tylko zaakceptować fakt, że człowiek nie zawsze ma siły na bycie twórczym. A zresztą – czasem przestoje spowodowane są tym, że wracam do dawniejszych tekstów. Mam kilka dłuższych wierszy, które muszą jeszcze wprawdzie dojrzeć, ale za jakiś czas pewnie się tu pokażą. Mam też trochę prozy. Może i ona się pokaże?
W ramach dodatku wrzucam cytat z czytanych właśnie Wykładów amerykańskich Calvina. Bardzo zgrabnie ujmuje to, jak myślę o pisaniu poezji i prozy, i jak chciałbym pisać:
– kotka tęskniła za nim
jeszcze przez chwilę
* * *
Różne życiowe okoliczności sprawiają, że trochę ciężko mi idzie ostatnio z wierszami, do tego stopnia, że w moim notesie pojawiają się nawet tygodniowe luki. Ale tak też czasem bywa – najważniejsze, żeby nie dokonywać z tego powodu mentalnego samobiczowania, tylko zaakceptować fakt, że człowiek nie zawsze ma siły na bycie twórczym. A zresztą – czasem przestoje spowodowane są tym, że wracam do dawniejszych tekstów. Mam kilka dłuższych wierszy, które muszą jeszcze wprawdzie dojrzeć, ale za jakiś czas pewnie się tu pokażą. Mam też trochę prozy. Może i ona się pokaże?
W ramach dodatku wrzucam cytat z czytanych właśnie Wykładów amerykańskich Calvina. Bardzo zgrabnie ujmuje to, jak myślę o pisaniu poezji i prozy, i jak chciałbym pisać:
Powodzenie tak wiersza, jak prozy polega na szczęśliwym doborze środków ekspresji, co niekiedy udaje się osiągnąć w nieoczekiwanym przebłysku intuicji, ale co z reguły zakłada cierpliwe poszukiwanie mot juste, tak aby każde słowo stało się nie do zastąpienia, a zestrojenie dźwięków i myśli stwarzało obraz sugestywny i gęsty. Jestem przekonany, że pisanie prozy nie powinno się różnić od pisania wierszy, w obu przypadkach pisanie jest poszukiwaniem właściwej ekspresji, niezrównanej, gęstej, zwięzłej, znaczącej.
wtorek, 23 sierpnia 2016
Wierszowy wtorek. Haiku III
Haiku wędrowne
W podróż, o której
nigdy nam nie opowie,
leci dmuchawiec
* * *
Zeszły tydzień był pełen jeżdżenia, a w tej chwili błądzę po Bieszczadach (planuję posta o 23.00 w przeddzień wyjazdu) – więc dzisiejszy wiersz, choć napisany jeszcze w lipcu, doskonale pasuje do tego, co aktualnie dzieje się w moim życiu.
W podróż, o której
nigdy nam nie opowie,
leci dmuchawiec
* * *
Zeszły tydzień był pełen jeżdżenia, a w tej chwili błądzę po Bieszczadach (planuję posta o 23.00 w przeddzień wyjazdu) – więc dzisiejszy wiersz, choć napisany jeszcze w lipcu, doskonale pasuje do tego, co aktualnie dzieje się w moim życiu.
wtorek, 16 sierpnia 2016
Wierszowy wtorek. Haiku II
Haiku lipcowe
Burzowe niebo
rozkwita światłocieniem
– a we mnie spokój
* * *
Na portalu Esensja ukazał się bardzo ciekawy artykuł poświęcony haiku. Gorąco polecam, sam będę do niego na pewno jeszcze wracał, żeby lepiej zrozumieć tę formę.
Burzowe niebo
rozkwita światłocieniem
– a we mnie spokój
* * *
Na portalu Esensja ukazał się bardzo ciekawy artykuł poświęcony haiku. Gorąco polecam, sam będę do niego na pewno jeszcze wracał, żeby lepiej zrozumieć tę formę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
