czwartek, 8 maja 2014

Jak NIE tytułować powieści fantasy

Pisanie nie jest rzeczą łatwą. Gdy już pokonasz Manowce Marazmu i Pastwiska Prokrastynacji, kiedy jako tako nauczysz się władać narzędziami swej sztuki: synekdochą i metaforą, monologiem wewnętrznym, dialogiem, opisem – wypuścisz się skromną łódką na Morze Twórczości. I bardzo łatwo możesz polec, w tym bowiem miejscu czekają na Ciebie Scylla Sztampy i Charybda Przesadnego Udziwnienia.

Jeśli piszesz fantasy, ta pierwsza jest dla Ciebie o wiele większym zagrożeniem. Uciekaj od niej jak najdalej. Wśród zębów Charybdy można wytyczyć sobie drogę wiodącą do sukcesu – spójrz tylko na Jeffa Vandermeera czy Chinę Miéville'a. Ale jeśli zbliżysz się zanadto do Scylli, to pochwyci Cię i zmieni w jeszcze jednego pogrobowca Tolkiena. W wodzie wokół niej ciągle możesz natknąć się na ich ciała, które pustymi oczodołami wpatrują się zazdrośnie w przepływających. Potraktuj ich spojrzenie jako przestrogę.

Sztampę warto przegnać zwłaszcza z okładki. Jeśli gdzieś w połowie książki czytelnik natknie się na jeden czy dwa elementy, które gdzieś już spotkał, nie stanie się wielka tragedia – w końcu już za książkę zapłacił (albo ściągnął z Chomika, ale nie przejmuj się, jeśli piraci, to pewnie nie ma pieniędzy, więc i tak by nie zapłacił). Natomiast jeśli wkradnie się na okładkę, łatwo może zniechęcić potencjalnych fanów. Dlatego warto szczególnie wiele uwagi poświęcić tytułowi. W trosce o stan polskiej fantastyki przygotowałem więc listę słów, których obecność na okładce książki jest wysoce niepożądana.


  1. Nazwy własne. Jeszcze w środku powieści zachwycisz czytelnika niespotykanymi dotąd zbitkami spółgłosek (choć najlepiej będzie, jeśli i od tego się powstrzymasz). Niech przynajmniej okładka go nie straszy.
  2. Tytuły feudalne, w szczególności: król, rycerz, ale też królowa, książę, księżniczka, pan, władca.
  3. Nazwy fantastycznych stworzeń, zwłaszcza smoki i jednorożce, ale dla bezpieczeństwa możesz unikać wszystkiego, co pojawia się w bestiariuszu do D&D.
  4. Nazwy typowych fantastycznych profesji: wojownik, mag, kapłan, złodziej, łowca – odpadają. Podręcznik do D&D po raz kolejny okazuje się dobrym przewodnikiem po złych słowach.
  5. Broń biała i jej części. Żadnych mieczy, ostrzywłóczni, nożytoporów, młotów, glewii, pałaszy itd.
  6. Nazwy pór roku. Martin i Żeromski zużyli już chyba wszystkie.
  7. Określenia wieku. Nic w tytule nie powinno być pradawne, przedwieczne lub starożytne. W reszcie książki stosować z umiarem, chyba że chcesz zostać H.P. Lovecraftem.
  8. Światło, ciemność i wszystkie wyrazy bliskoznaczne: blask, cień, mrok itd.
  9. Cztery klasyczne żywioły: ogień, powietrze, woda, ziemia.
  10. Zjawiska atmosferyczne, zwłaszcza burza, wiatr itp.
  11. Wybraniec, proroctwo, przepowiednia, wróżba, wyrocznia.
  12. Kraina.
  13. Żadnych nazw własnych. Poważnie.
Zasady opcjonalne (dla zaawansowanych):

  1. Nazwa typu Coś czegoś, np. Smoki dumy, Ostrze uprzedzenia.
  2. Nazwa typu Jakieś coś, np. Rycerski smok, Ognisty miecz.


Wystrzeganie się słów z listy nie sprawi, że Twoja powieść będzie dobra, ale przynajmniej nie będzie się źle zapowiadała. No, chyba że projektant okładki zawali. Wtedy nic Ci nie pomoże.

Gra na koniec: spójrz na swoją półkę z fantasy. Policz, w ilu tytułach pojawiają się słowa z listy.