poniedziałek, 21 marca 2016

Agentka Carter


Najboleśniej spada się z wysoka i Agentka Carter, którą po pierwszym sezonie chwaliliśmy za niezwykle trafne obserwacje i komentarze na temat życia kobiety w patriarchalnym społeczeństwie, w drugim zaliczyła poważny upadek.

Na Pulpozaurze można przeczytać dwugłos o Agentce Carter, który współtworzyłem wraz z Joanną Kucharską. Mówiąc krótko, ten sezon podobał nam się mniej niż pierwszy. Dlaczego? Tego dowiecie się z tekstu.

czwartek, 10 marca 2016

środa, 2 marca 2016

Haiku-recenzje dziewiątego sezonu Doctora Who


Od jakiegoś już czasu interesuje mnie zacieranie granic między krytyką a literaturą, między faktem a fikcją, między poszczególnymi literackimi gatunkami i rodzajami. Naszła mnie niedawno ochota, by samemu przeprowadzić jakiś eksperyment z różnymi formami wypowiedzi, a przy okazji odpocząć od dłuższych tekstów, w których próbuję wyczerpująco omówić problem, skupić się na ulotnych wrażeniach ujmowanych bardziej w formie szkicu.

Rezultatem jest Doktor Haiku – próba ujęcia moich przemyśleń na temat dziewiątego sezonu Doctora Who w formie wierszy. Cały zbiór możecie znaleźć na Gallifrey.pl – zachęcam do lektury.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Mervyn Peake: Po wielkim oceanie...

Mervyn Peake nie po raz pierwszy gości na łamach niniejszego bloga. Tym razem zamiast posępnego wiersza opisującego zniszczony Londyn – nonsensowna piosenka tytułowego bohatera powieści Mr. Pye. Jej tłumaczenie było dla mnie ciekawym zadaniem, bo postanowiłem podejść do sprawy inaczej niż zwykle: w miarę możliwości zachować formę, za to swobodniej (ale z zachowaniem sedna) potraktować treść.

***

Po wielkim oceanie
Płynąłem wszerz i wzdłuż,
A ze mną mną cocker spaniel,
Kanapa i pięć róż.

Wokoło mnie rekiny
Szczerzyły zęby swe,
Nie miałem tam dziewczyny
I nikt nie szukał mnie.

Wtem! – poprzez morską pianę
(Co mile twarze chłodzi) –
Ujrzałem niespodzianie
Brak jakiekolwiek łodzi.

Dla zainteresowanych zamieszczam również oryginał:

O'er seas that have no beaches
To end their waves upon,
I floated with twelve peaches,
A sofa and a swan.

With flying-fish above me,
And with cat-fish all around,
There was no one to love me,
No hope of being found --

When, on the blurred horizon
(So endlessly a-drip),
I saw—all of a sudden!
No sign. . .of any. . .ship.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Doctor Who, sezon 9 – podsumowanie

Co do całokształtu… Chyba nie tylko wykrystalizowała się osobowość, choć rzeczywiście do tego doszło. Powróciło też coś ważnego, czego nie było za bardzo widać w ósmej serii: zachwyt światem, ciekawość ludzi, chęć pomocy. Nareszcie Doktor nie chodzi wiecznie naburmuszony. Teraz znowu widać w nim Doktora. Mam taką teorię, że jego poprzednia osobowość ukształtowała się pod wpływem pierwszej reakcji Clary, tego instynktownego odrzucenia, że służyła za mechanizm obronny, którego Doktor pozbywał się później, gdy doszło do unormowania ich relacji. Wydaje mi się, że ostatecznie Clara naprowadziła go na właściwy tor – bardzo jestem ciekaw, na kogo trafi teraz, w 2016 czy też, co bardziej prawdopodobne, 2017.

W zeszłym tygodniu wziąłem udział w wielogłosie poświęconym drugiej połowie dziewiątego sezonu Doctora Who. Zapraszam do lektury i komentowania: podobał Wam się dziewiąty sezon?

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Bohaterka, na jaką zasługujemy (Jessica Jones)

Jessica Jones to bohaterka obdarzona nadludzką siłą, która zmaga się ze wspomnieniami tego, co zrobiła, będąc pod wpływem człowieka potrafiącego kontrolować umysły. To także serial z powodzeniem łączący konwencję superbohaterską z estetyką czarnego kryminału i jedna z najciekawszych serialowych adaptacji komiksów.

W dzisiejszym wydaniu Popmoderny można przeczytać moje bezspojlerowe omówienie Jessiki Jones. Moim zdaniem to najciekawsza superbohaterska produkcja, jaka ukazała się do tej pory w ramach Marvel Cinematic Universe.

Czy oglądaliście już Jessicę? Jak Wam się podobała?

poniedziałek, 16 listopada 2015

Here Comes the Sun, czyli rozmyślania nad Supermanem

Próbuję się skłonić do bardziej systematycznego poświęcania czasu na pisanie – w tym celu odpaliłem mały poboczny projekt pt. Here Comes the Sun. Przez najbliższe jedenaście tygodni będę pisał o każdym zeszycie składającym się na serię Granta Morrisona i Franka Quitely’ego All-Star Superman. Notki będą pewnie czymś pomiędzy analizą tekstu a luźnymi przemyśleniami na tematy, które akurat przyjdą mi do głowy. W pierwszym wpisie, opublikowanym wczoraj, piszę na przykład o wątkach mitycznych i znaczeniu symboliki solarnej. Kolejne teksty w każdą niedzielę aż do końca stycznia.