Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olga tokarczuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olga tokarczuk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 października 2013

Prowadź swój pług przez kości umarłych

Choć nie przepadam za kryminałami, to czasem mnie ciekawią, na przykład jeśli ich twórcy skupiają się na okolicznościach morderstwa. Nie chodzi mi o czas, miejsce czy nawet indywidualny motyw zabójcy, tylko o całą warstwę obyczajową. Bliskie mi jest stwierdzenie Alana Moore'a, który w jednym z wywiadów powiedział, że morderstwo nigdy nie jest odizolowanym aktem, nie dokonuje się w próżni, zawsze wynika z sieci oddziaływań i powiązań. (Stąd Mag z Northampton w swoim komiksie Prosto z piekła niemal od razu wyjawia, kim naprawdę jest Kuba Rozpruwacz, a potem kilkaset stron opowiada o tym, dlaczego ów zabijał i jakie znaczenie miały jego działania.)

Podobnie postępuje Olga Tokarczuk w swojej powieści Prowadź swój pług przez kości umarłych. Zaczyna się od morderstwa kłusownika w odległym zakątku Kotliny Kłodzkiej, potem giną kolejni ludzie, ale mamy do czynienia z sytuacją jak z Dextera – ofiary nie są do końca ofiarami, też mają krew na rękach. Jest to co prawda krew zwierzęca, ale czy to cokolwiek zmienia? Większość z nas odpowie zapewne: „tak”, ale Tokarczuk za pośrednictwem narratorki – Janiny Duszejko, emerytki dorabiającej jako nauczycielka angielskiego – zachęca czytelniczki i czytelników do spojrzenia na świat w nieco inny sposób i skupia się mniej na pytaniu o to, kto zabił, bardziej, czy była to słuszna kara, a także na zbrodniach człowieka wobec zwierząt, na samym fakcie wreszcie, że tak dalece pozbawiliśmy je podmiotowości (żeby nie powiedzieć: „odczłowieczyliśmy”, co już powinno skłonić do refleksji), że nikomu w ogóle nie przyszłoby do głowy mówienie o zbrodni.

Drugim ciekawym elementem kryminału – i tutaj chyba wszyscy się ze mną zgodzą – jest detektyw. Barwna postać śledczej lub śledczego potrafi ogromnie urozmaicić powieść. Tak jest również w tym przypadku. Duszejko postrzega świat w sposób głęboko mistyczny, co daje pretekst do metafizycznych rozważań o naturze cierpienia i zła, o różnicy między obdarzonym świadomością człowiekiem a niewinnymi zwierzętami, które okazują się bardzo ważne dla narracji. Poza tym kobieta jest doskonałym przykładem narratorki niewiarygodnej, która zataja pewne fakty i nie zawsze mówi prawdę – co można uznać za gest zdystansowania się Tokarczuk wobec swojej bohaterki, sugestię, by nie traktować jej płomiennych wywodów i mocnych porównań (na przykład ambon strzelniczych do wieżyczek strażników w Auschwitz) w pełni bezkrytycznie – ale gdyby tak było, to byłby to casus Szatana z Raju utraconego, któremu niby mamy nie wierzyć, a jednak... Może więc należy to potraktować raczej jako element zabawy konwencją kryminału służącego za kościec powieści, która tak naprawdę jest o czymś zupełnie innym niż o tym, kto zabił.