– czyli po polsku „wyszukane”. Wrażenia, spostrzeżenia, okruchy inspiracji. Z książek, ze świata, z wnętrza mojej głowy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą julie delpy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą julie delpy. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 18 lipca 2013
Przed północą
Trzecie (po „Przed wschodem słońca” (1995) i „Przed zachodem słońca” (2004)) spotkanie z Celine i Jessem jest jak spotkanie z dawno nie widzianymi znajomymi. Niby widać, że to dokładnie ci sami ludzie – rozmowy mają znany już dobrze posmak, słychać nawet te same żarty (to część uroku spotykania ludzi po latach) – ale widać też, że upłynęło sporo czasu: kolejne doświadczenia odcisnęły na bohaterach swoje piętno, trochę ich wzbogaciły, trochę zniszczyły. Tak czy inaczej nie trzeba się obawiać, że będzie nudno, że to powtórka z rozrywki, odgrzewane kotlety i tak dalej.
Na zaprzyjaźnionym blogu Dobry Film, Zły Film napisałem o pięknym i smutnym Przed północą. Zachęcam do lektury.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
