wtorek, 4 lipca 2017

Musk vs Thiel

Choć ich moc płynęła z jednego źródła, nie mogli bardziej się od siebie różnić. Jeden – jasny, jego żywiołem: światło i boska iskra elektryczności. Drugi ciemny jak Ezaw, czerpiący z krwi i czarnej nauki. Bohater solarny i chtoniczna istota.

Jak doszło do ich starcia? Jeden wyruszył na zewnątrz, niosąc jasność w bezkresną przestrzeń wśród gwiazd, drugi za swoją domenę obrał oceaniczne głębie, które penetrował, budując podwodne miasta. Mogliby nigdy już się nie spotkać, a jednak coś ściągnęło ich z powrotem do siebie; może sama świadomość drugiego drażniła ich umysł jak zadra. Może wiedzieli, że ich wizje nie ziszczą się w pełni, póki istnieć będą wizje przeciwne.

Tak więc stanęli naprzeciw siebie dawni towarzysze, dążący różnymi drogami do przeznaczenia ludzkości. Jeden niesiony słonecznym wiatrem, drugi silny tętniącą w jego żyłach krwią niewinnych.

Obaj za swą dyscyplinę obrali naukę. Powinni byli wiedzieć, co się wydarzy, gdy zderzą się przeciwieństwa.

Cząstka i antycząstka.

Anihilacja.

Zniszczyli siebie nawzajem, a uwolniona energia przetoczyła się przez świat, odmieniając na zawsze jego oblicze. Tak narodziła się obecna epoka, w której  na zawsze odeszła nauka, a jej miejsce zajęła magia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz